ADHD i motywacja -jak ruszyć z miejsca jako mama

Są takie dni (zdarzają się często), kiedy nie potrafię się skupić. Patrzę na bałagan, ale nie umiem ruszyć ze sprzątaniem, włączam czajnik, po czym zapominam o zrobieniu herbaty, wchodzę do pokoju dzieci, po czym zastanawiam się, po co ja właściwie tu przyszłam… Znasz to? Jeśli jesteś mamą z ADHD, pewnie aż za dobrze. 

Właśnie dlatego zebrałam tu 20 rzeczy, które mi pomagają w takich chwilach. To sposoby na coś, z czym walczę od lat: motywacja przy ADHD, która często znika wtedy, gdy jej najbardziej potrzebuję. Może pomogą też i Tobie.

🧠 Motywacja przy ADHD – krótkie wprowadzenie

Z motywacją przy ADHD jest ten problem, że… działa inaczej. Osoby z ADHD mają inne „paliwo napędowe”: nasz mózg działa najlepiej, gdy coś jest nowe, ekscytujące, zabawne albo daje natychmiastowy efekt. A gdy coś jest nudne, powtarzalne, odłożone w czasie – cały zapał gdzieś znika. 

To nie nasze lenistwo, tylko neurobiologia. Mózg z ADHD produkuje mniej dopaminy – czyli tej substancji, która daje uczucie nagrody, motywacji, satysfakcji. Ale są sposoby, by go trochę przechytrzyć. I o nich właśnie będzie ten wpis.

Dowiedz się więcej o dopaminie i ADHD na stronie ADDitude Magazine

🤏1. Obniż poprzeczkę do absolutnego minimum

Z ADHD i motywacją bywa trudno, więc zaczynam od najłatwiejszego możliwego kroku. Zamiast „muszę ogarnąć dom” (zadanie już na wstępie tak ogólne i tak przytłaczające, że z dużym prawdopodobieństwem w ogóle je odpuszczę) i – przez 10-15 minut sprzątam wszystko z wierzchu, tak żeby mieszkanie wyglądało na względnie uporządkowane (czytaj – żeby dało się przejść po podłodze, nie wbijając sobie Lego w stopę).

W trudniejsze dni moje „cele” to: umyć włosy, nie krzyczeć na dzieci, przetrwać do wieczora. Nie każdy dzień nadaje się do podbojów – czasem najważniejsze jest po prostu przejście przez niego w miarę spokojnie.

Czasem to naprawdę jedyna rzecz, na którą mam siłę. Ale wiecie co? To już coś. Małe zwycięstwa dają impuls, który często uruchamia kolejne działanie.

2. Ustaw deadline’y (czasem sztuczne)

Często wydajniej mi się pracuje, kiedy wiem, że mam tylko ostatnie 20 minut, zanim odbiorę dzieci. A kiedy sprzątam najskuteczniej? Kiedy zapowiedzieli się goście 😉.

Tak, zaproszenie kogoś to bardzo dobry motywator przy porządkach. Czasem, gdy nikt się nie zapowiada, wyobrażam sobie, że za 30 minut ktoś wpadnie – i nagle pojawia się energia, której przez cały dzień nie mogłam znaleźć.

Mój mózg lubi wyzwania czasowe. Pomagają mi też minutniki – szczególnie wizualne, które pokazują, jak czas dosłownie się kończy (lubimy gry i wyzwania- spróbuj nastawić minutnik, nawet w telefonie, na powiedzmy 10-15 minut, i sprawdź, ile maksymalnie uda Ci się w tym czasie posprzątać. Super do takiego wyzwania zaangażować całą rodzinę.

🍅3. Technika Pomodoro z twistem

Pomodoro to metoda pracy w blokach czasowych: 25 minut pracy, 5 minut przerwy. Pomodoro działa przy ADHD, bo daje mózgowi poczucie, że to tylko krótki wysiłek, a nasz mózg kocha “krótko i intensywnie”.

U mnie ta metoda jest trochę zmodyfikowana: 15/5 albo 10/10 – wydaje mi się, że dla mamy z ADHD to bardziej realistyczne.

Jeśli wyjątkowo muszę coś skończyć przy dzieciach, mówię im: “Mama teraz 10 minut kończy sprawę, potem bawimy się razem” i włączam timer. Moja motywacja rośnie, gdy wiem, że mam małe, zamknięte okno czasowe. 

👯‍♀️4. Body doubling – motywacja przy ADHD w duecie

Dużo łatwiej mi się zmobilizować, kiedy ktoś jest obok. Nawet jeśli nie pomaga, tylko… po prostu siedzi obok i robi swoje. Albo nawet, jeśli nie siedzi obok mnie fizycznie.

To się nazywa body doubling – technika znana i badana w kontekście ADHD. Obecność drugiej osoby (nawet przez Zoom, wiadomość głosową, czy czat) zwiększa koncentrację i zmniejsza paraliż.

Czasem umawiamy się z koleżanką, że od 10:00 do 11:30 pracujemy – a potem wysyłamy sobie krótkie ‘check-in’: co zrobiłaś?

Jeśli nie mam nikogo pod ręką, włączam w tle na YouTube film z serii „pracuj ze mną”, „ucz się ze mną” albo „sprzątaj ze mną” – to taki wirtualny body doubling, który też potrafi zdziałać cuda.

📝5. Checklisty z małych kroków – dopaminowa strategia

Tworzę listy, w których każdy punkt to drobny krok – nawet taki, który zajmuje minutę. Dlaczego? Bo każde odhaczenie daje mózgowi nagrodę – dopaminowy „ping!” (a nasz mózg uwielbia ten efekt). Drobne sukcesy naprawdę potrafią uruchomić większe działania. Odciążam też głowę – ponieważ przy ADHD jest często problem z pamięcią roboczą. Przy ADHD działa ona jak mały koszyk – szybko się zapełnia i łatwo coś z niego wypada. Dzięki liście nie muszę wszystkiego pamiętać.

🎯6. Lista głównych zadań – ale rozsądnie

To wybranie maksymalnie 3 rzeczy, które chcę albo absolutnie muszę zrobić danego dnia. Czasem tylko jedną – taką, bez której nie zasnę spokojnie (coachowie to różnie nazywają, np MIT – most important task, czy Big Rock).

I nie, nie jest to zaprzeczeniem poprzedniego punktu. Małe kroki z punktu 5. to lista wszystkich drobiazgów. A tu chodzi o wybranie tylko kilku priorytetów z tej listy – tak, by nie utonąć w zadaniach i dać sobie poczucie, że dzień jest zamknięty.

To nie musi być spektakularne. Czasem to umówienie się do lekarza, odebranie paczki albo wysłanie ważnego maila.

Chodzi o to, by nie tonąć w liście „100 rzeczy, które powinnam”. Wiem, co jest najważniejszym zadaniem danego dnia i bez czego nie pójdę spać😊.

🧘‍♀️7. Walcz z perfekcjonizmem

Zamiast idealnego porządku – wystarczający porządek wizualny. Taki, w którym da się oddychać.

Wrzucam ubrania z przedpokoju do jednej szuflady i zamykam ją, gotuję szybkie spaghetti zamiast wymyślnego obiadu. Nie prasuję ubrań – tak, dla niektórych to kontrowersja, ale da się. Ostatnio, gdy prasowałam sukienkę na rodzinną uroczystość (no to była wyjątkowa sytuacja), mój 3-letni synek, wskazując na żelazko, zapytał: „a co to?”. Widział żelazko może drugi raz w swoim życiu🤭.

Ponieważ wiele z nas ma czasami tendencję do perfekcjonizmu (i zapętlamy się na kolejnych poprawkach zamiast na efekcie), warto przypominać sobie to zdanie: Done is better than perfect (Zrobione jest lepsze niż idealne). Nawet nie wspomnę, ile zajęło mi odpalenie tego bloga (wciąż polerowałam logo, skupiałam się na czcionkach czy zmieniałam treści artykułów).

💡8. Wizualizuj siebie po – nie w trakcie

Nie myślę o tym, ile jeszcze muszę zrobić. Skupiam się na tym, jak się poczuję, gdy będzie zrobione.

„Będę mogła usiąść spokojnie.”
„Będę dumna, że się zmobilizowałam.”
„Nie będę się tym już przejmować.”

Mózg z ADHD lubi, gdy widzi (o czym w kolejnym punkcie:). 

🎁9. Daj sobie nagrodę

Zrobiłam coś trudnego? To teraz kawa w spokoju, 15 minut serialu, szybki spacer z podcastem – jeśli dzieci są akurat z tatą albo zajęte zabawą.

Nagroda to sygnał dla mózgu: warto było. Często planuję ją już wcześniej – np. „jak skończę prezentację, to pójdę na lody” (dokładnie jak przy dzieciach – sama pewnie wiesz, jak szybko potrafią posprzątać swój pokój albo się ubrać, kiedy mają obiecane słodycze😊). To daje mi dodatkową motywację, aby zamknąć zadanie (zamiast, jak mi się to zdarza, zostawiać je rozgrzebane).

🪑10. Zmień miejsce

Jeśli mam szansę – idę z laptopem do kawiarni. Nowe miejsce daje mi nowy bodziec i motywuje do działania.

Oczywiście wiem, że kawiarnia, wyjście z domu, nie zawsze jest opcją. Czasem wystarczy przenieść się z laptopem do ogródka (lub, jeśli tak jak ja go nie masz- na balkon), usiąść na podłodze z notesem albo zabrać dokumenty do pokoju dzieci – byle zmienić bodźce. Bo mózg z ADHD kocha nowość.

☀️11. Ustal prostą poranną rutynę (bez presji na idealną)

Mam spory problem z regulacją snu, więc rano wstaje mi się ciężko. Moja poranna rutyna to minimum, które pozwala ruszyć dzień: śniadanie (zaplanowane wcześniej), ubrania przygotowane wieczorem, dzieci ubierają się w czasie bajki (u nas bajki są rano), a ja mam wtedy chwilę na łazienkę.

To nie musi być poranna joga i śniadanie bento. Ale dobrze, żeby to było kilka stałych kroków, które ograniczają konieczność podejmowania decyzji, zanim mózg się rozbudzi.

📵12. Usuwaj rozpraszacze 

Znasz to? Otwierasz Excela, a tu powiadomienie z telefonu. Wchodzisz “na chwilę”, 30 minut i 100 rolek później przypominasz sobie, że trzeba kupić dzieciom buty. Odpalasz sklep, a tam promocja na śliczną damską torebkę… Po 20 minutach już nie pamiętasz, po co tu weszłaś. Być może nawet zdążyłaś przepuścić część oszczędności na niepotrzebne Ci gadżety. A czas pozostały do skończenia zadań bardzo Ci się skurczył. 

Dlatego zanim zacznę, robię porządek w przestrzeni i w komputerze. Zamykam wszystkie zakładki oprócz jednej. Telefon ląduje daleko, tryb „nie przeszkadzać” włączony. Social media – zablokowane (np. przez StayFocused).

Ponieważ mój mózg łapie każdy bodziec, i od razu zapominam, co rzeczywiście muszę zrobić – więc upraszczam wszystko i ograniczam rozpraszacze, żeby w ogóle zacząć. 

➡️13. Zaakceptuj, że czasem musisz ruszyć bez „motywacji”

Nie czekam już, aż najdzie mnie wena. Wiem, że motywacja często przychodzi po rozpoczęciu, nie przed.

Zaczynam, nawet jeśli nie czuję entuzjazmu. Mówię sobie: „Tylko przez 5 minut”. Zauważyłam, że jak tylko zacznę – choćby od najdrobniejszego kroku – reszta już się jakoś kręci. I bywa, że wtedy kontynuuję pracę 😊. A nawet jeśli nie (czasem i tak się zdarza) – to i tak zrobiłam te 5-10 minut, więc zawsze coś.

🧊14. Upraszczaj, ile się da

Gdzie tylko mogę, szukam planów minimum, które pozwalają mi nie zwariować:

  • Obiady i kolacje planuję na cały tydzień
  • Gotuję na zapas i mrożę
  • Ubrania dzieci szykuję wieczorem
  • Mam swoje porządkowe minimum – wieczorem – choćby nie wiem co – włączam zmywarkę, co daje mi poczucie, że dom nie zacznie dnia w chaosie. Reszta może poczekać. 

📸15. Zrób zdjęcie efektu – żeby zobaczyć, że to ma sens 

Przy ADHD łatwo „przestawać widzieć” bałagan – mózg się do niego przyzwyczaja i już go nie zauważa. Dlatego przy porządkach robię zdjęcie przed (wierz mi, spojrzenie na zdjęcie zabałaganionego salonu zmotywuje Cię do porządków łatwiej, niż patrzenie na niego „gołym okiem”) i po. Dzięki temu widzę czarno na białym, ile zrobiłam, i mam większą satysfakcję – bo pamiętam, od czego zaczynałam. Bez tego łatwo umniejszyć swoje zasługi i pomyśleć „to przecież nic takiego”.

16. Dopaminowy starter – coś przyjemnego przed zadaniem

Zanim ruszę z czymś trudnym, robię coś małego i przyjemnego dla siebie – 10 minut podcastu, kilka stron książki, muzyka w słuchawkach. Ale zawsze z budzikiem – bo bez niego łatwo odpłynąć. To taki mój “dopaminowy starter” – coś, co delikatnie aktywuje mózg i podnosi energię. 

🤝17. Szukaj mikro-wsparcia

Nie potrzebuję coacha – wystarczy koleżanka, która rozumie moje problemy (a jak wiemy, mając ADHD często otaczamy się osobami, które również są neuroróżnorodne). Albo mąż, który wieczorem zapyta: „I jak, zrobiłaś to, co planowałaś?”.

Czasem wystarczy jedno „Dasz radę!” od kogoś bliskiego. Wiem, że ktoś jest po mojej stronie i to dodaje mi odwagi i motywacji. 

🔋18. Wybieraj swoją najlepszą porę dnia

Dla mnie to późne przedpołudnie – między 10:00 a 13:00. Wtedy już jestem rozbudzona, jeszcze mam siły, dzieci są w przedszkolu, a mój mózg działa w miarę płynnie. Wtedy nie planuję żadnych załatwień, ograniczam do minimum rozpraszacze i staram się wycisnąć z tego czasu jak najwięcej.

Nie planuję niczego wymagającego wieczorem – bo wiem, że po południu to już czas z dziećmi, a wieczorem przełączam się na tryb „powolnego wyciszania”.

Zamiast walczyć z tym rytmem, staram się korzystać z tego, co u mnie działa najlepiej.

🍿19. Nie zmuszaj się na siłę – jeśli możesz, odpuść

W social mediach codziennie widzę setki pomysłów na kreatywne popołudnia z dziećmi – od mebli dla lalek z kartonu po zakładki z patyczków po lodach. W naszych okolicach jest sporo dodatkowych zajęć dla dzieci, w każdy weekend moglibyśmy chodzić na wystawy, teatrzyki czy zajęcia umuzykalniające. Jako mama czuję presję, że każde popołudnie czy weekend powinny być ambitnie zaplanowane, żeby dzieci rozwijały się „jak najlepiej” i oczywiście wyrzuty sumienia, że tego nie robię (bo nie jestem w stanie tego wszystkiego ogarnąć, plus, wiele z tych zajęć wymaga sporych zasobów finansowych).

A czasem najlepsze, co możemy zrobić, to… odpuścić. Robimy ‘dzień luzu’: bajki, pizza, wszyscy przez cały dzień w piżamach. Ja czytam książkę, dzieci budują z klocków. Robimy garnek popcornu i leżąc na sofie oglądamy filmy familijne.

I wiesz co? To też jest ważne, bo dzieci bardziej potrzebują spokojnej mamy i bliskości rodziców niż takiego nadmiaru zajęć.

👨‍👩‍👧‍👦20. Pamiętaj, co jest najważniejsze

No właśnie. Czasem, gdy zaczynam się spinać, że znowu czegoś nie zrobiłam albo że inni robią więcej – przypominam sobie, co naprawdę się liczy. I że te najważniejsze rzeczy wcale nie wymagają wielkiego wysiłku czy wydatków.

Wieczorne wygłupy z dziećmi, przytulasy na dobranoc, rozmowa z mężem przy herbacie – z tego nie zrezygnuję. Wszystko inne – może poczekać.

To nie porządek w kuchni ani liczba zrealizowanych zadań buduje moje życie – tylko relacje i bliskość.

🤍 Zakończenie

Nie jestem trenerką produktywności, tylko mamą z ADHD, która szuka sposobów, by przeżyć dzień bez załamania. I właśnie dlatego dzielę się tymi strategiami – bo wiem, jak to jest, gdy wszystko Cię przerasta, a motywacja leży pod kanapą razem z klockami.

Która z tych 20 strategii jest Twoim numerem 1?

Jeśli ADHD i motywacja to Twoje codzienne wyzwanie – jesteś w dobrym miejscu.
Pamiętaj, że nie jesteś sama, wspieramy się wspólnie 💛.

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *