Minimalistyczne wnętrze z mamą i dziećmi porządkującymi zabawki – przykład domowego minimalizmu przy ADHD

Kiedyś myślałam, że minimalizm przy ADHD i dzieciach to jakiś żart 😊. A jednak – im dłużej nad tym pracuję (a jeszcze duuuużo przede mną) – tym bardziej widzę, że to nie chwilowa moda z Instagrama, tylko droga do spokojniejszego życia mojej rodziny.

Póki co – nie mam pustych ścian ani garderoby kapsułowej, w pokoju dzieci wciąż za dużo zabawek. Wciąż wyrzucamy jogurty, bo nie zauważyliśmy, że skończyła się data ważności. Ale uczę się krok po kroku ograniczać bodźce, decyzje i ilość rzeczy – żeby w naszym domu i w mojej głowie zrobiło się spokojniej.

Oczywiście, minimalizm przy ADHD i dzieciach to proces – przy takim kombo wszystko trwa dłużej, ale to nie znaczy, że nie warto. W tym przewodniku pokażę Ci sposoby, które działają u nas w domu. 

🧐 Minimalizm i ADHD – dlaczego to może działać

Minimalizm brzmi cudownie – mniej chaosu, mniej decyzji, mniej rzeczy do ogarniania. Ale droga do niego wcale nie musi być prosta.

Nasze mózgi kochają bodźce, a rozstawanie się z rzeczami potrafi być trudne, w grę wchodzą emocje, wspomnienia, poczucie winy. Ale warto – mniej rzeczy oznacza mniej sprzątania, mniej rozproszeń i więcej przestrzeni na to, co naprawdę się liczy.

Minimalizm to nie pustka, tylko wybieranie tego, co dla nas ważne – i odpuszczanie reszty 🧘‍♀️.

1. Jak zaczęłam wprowadzać minimalizm przy ADHD i dzieciach

Codziennie ogarniałam mieszkanie (i zabierało mi to DUŻO czasu) tylko po to, żeby dzieci miały gdzie się bawić i nie potykały się o rzeczy, czy aby nie czuć palącego wstydu, gdy na chwilę wpadała do nas sąsiadka albo gdy otwierałam drzwi kurierowi. Bałagan nie znikał, bo rzeczy po prostu było za dużo. 

Zaczynałam powoli, od pojedynczych szuflad, półek. Było czego się pozbyć – przedatowane kremy, za małe już ciuszki dziecięce, niemowlęce kocyki, ubrania, których nie założyłam przez ostatnie 10 lat. Sprzęty, które już nie działały. Zduplikowane produkty – kolejne ładowarki, szampony dziecięce, opakowania kredek świecowych. Kupowałam je tylko dlatego, że nie mogłam ich znaleźć albo zapominałam, że w ogóle je mam. 

Też masz tak, że kupujesz coś drugi raz, bo nie możesz znaleźć pierwszego? Do tego serie niepotrzebnych produktow kupionych na przecenie, i nadmiar wszystkiego – od kubków po ręczniki i zapasy rajstop. 

Czasem po prostu wrzucałam rzeczy do pudła „do przejrzenia” i wracałam do nich, kiedy miałam przestrzeń decyzyjną.

💡Co mi bardzo pomogło? Metoda z Clutterbug (kanału pełnego motywacji i porad, prowadzonego przez sympatyczną Cassie, która sama ma ADHD): wybierz cyfrę, np. 12, i codziennie znajdź tyle rzeczy, które możesz oddać lub wyrzucić. To działa też na dopaminę – małe sukcesy dają szybką nagrodę, więc łatwiej iść dalej.

2. Stałe miejsca dla rzeczy – mój sposób na porządek przy ADHD

Kiedyś trzymałam rzeczy w przypadkowych miejscach. Telefon lądował na półce, którą miałam akurat pod ręką, nożyczki chowałam do przypadkowych szuflad.
Gdy czegoś potrzebowałam, poszukiwania zajmowały mi wieczność. Albo kupowałam coś kolejny raz, bo zapomniałam, że już to mam (i tak odkrywałam, że na przykład mamy trzy nożyki do pizzy).

Znalezienie stałego „domu” dla każdej rzeczy zmniejszyło stres, chaos i czas szukania (i oszczędziło nam sporo pieniędzy).
Widzę, co mam, łatwiej mi decydować, czego się pozbyć – a ja nie muszę za każdym razem prowadzić śledztwa pt. „gdzie to jest?”.

3. Strefy w domu, które pomagają mi w organizacji przy ADHD

Nie „sprzątam kuchni”. Zamiast tego ogarniam: blat do kawy, szufladę ze sztućcami, lodówkę.

W domu wyznaczam strefy, oto kilka, które się u mnie sprawdziły:

  • „kącik artystyczny” dla dzieci – kredki, nożyczki, klej w jednym pudełku
  • moje „poranne pudełko” – wszystkie potrzebne kosmetyki w tym samym miejscu (wyjmuję je na blat, wszystko pod ręką, a po użyciu chowam do szuflady- w ten sposób łatwo utrzymać porządek
  • „strefa kawowa” – z kawą, filtrami, filiżankami (kiedyś były to trzy oddzielne miejsca – szafka w której stała kawa, filtry – w innej szafce, a najczęściej w różnych, przypadkowych miejscach, i filiżanki w zmywarce, w zlewie, albo gdzieś na stoliku w salonie…)

A może u Ciebie sprawdziłaby się “strefa śniadaniowa” albo “kącik do pracy”?

Uwielbiam też podpisywanie szuflad, pudełek, itp. (dla dzieci stosuję „podpisy” wizualne). Dzięki temu całej rodzinie łatwiej odkładać rzeczy na miejsce.

4. Pudełka rotacyjne na zabawki – sposób na mniej chaosu w pokoju dzieci

Nie trzymam wszystkich zabawek naraz w pokoju dzieci. Mam 4 pudła i co mniej więcej 2-3 tygodnie wymieniam jedno z nich. Przy każdej wymianie jest wielkie ‘Ooo!’, jakby wyciągały prezenty spod choinki. Dzieci z nowym zapałem układają tory wysłużonej kolejki, chętnie “parzą kawę” w zapomnianym wcześniej zestawie kawiarenkowym. Łatwiej im się bawić, bardziej się skupiają, mają więcej przestrzeni do zabawy (wcześniej potykały się o nadmiar zabawek).

5. Minimalizm przy ADHD – dlaczego małe kroki działają najlepiej

Znam siebie. Jak mam przypływ energii, chcę zrobić WSZYSTKO. Ale potem zostaję z większym chaosem niż wcześniej. Wyobraź sobie: wyrzucasz całą zawartość szafy na środek pokoju i próbujesz uporządkować ją metodą Marie Kondo w godzinę… zanim dzieci wrócą z przedszkola. Mission impossible.😉 

6. Minimalizm przy ADHD – czym różni się sprzątanie, organizacja i decluttering?

Zrozumienie tej różnicy było dla mnie przełomem: 

sprzątanie = usuwanie brudu  

porządkowanie = odkładanie rzeczy na miejsce  

organizacja = tworzenie systemów  

odgracanie/decluttering = decydowanie, co zostaje

Dzięki temu łatwiej mi było zrozumieć, dlaczego nie wszystko działa naraz. Każdy etap wymaga innego nastroju i innej energii. 

7. Organizacja wizualna przy ADHD = mniej chaosu decyzyjnego 

Mam dużą tablicę suchościeralną w kuchni, gdzie zapisuję plany i hasła.  Bardzo lubię kolorowe markery i karteczki – każdy kolor ma swoje znaczenie (np. czerwony = zadania najważniejsze, żółty = sprawy związane ze zdrowiem, niebieski = wspólne wyjścia lub odwiedziny gości). Dzięki temu każdy z domowników widzi, co się dzieje, co nas czeka i co jest do zrobienia. Dzieci same zaglądają, co dziś robimy.

Widoczność to mniejsze obciążenie pamięci roboczej (a to ważne przy ADHD).

8. Kosze na rzeczy „do oddania” i „do przemyślenia” 

Mam dwa kosze: jeden na rzeczy do oddania, drugi – na „może się jeszcze przyda”. To mój sposób na łagodne odgracanie, bo mam problem z podejmowaniem decyzji (i pozbywaniem się rzeczy). Wrzucam tam rzeczy i wracam do nich później, z większym dystansem.

💡Pro tip: dla rzeczy “do oddania” używam ciemnego worka lub pudła, żeby nie kusiło, żeby się rozmyślić. I żeby dzieci nie odkryły nagle, że „jednak chcą” tę zabawkę, którą porzuciły kilka miesięcy temu, czy z której już wyrosły. A jeśli coś z kategorii „może się jeszcze przyda” leży tygodniami lub miesiącami – i nie miałam potrzeby po to sięgnąć – to dla mnie znak, że czas się z tym pożegnać (oczywiście poza rzeczami sezonowymi, jak ozdoby świąteczne).

 9. Minimalizm w szafie przy ADHD – moje pierwsze kroki

Wiem, że szafa kapsułowa ułatwia codzienne decyzje, oszczędza czas i miejsce. Ale moja… jeszcze się nie domyka. Na razie trzymam się przede wszystkim zasady: każda nowa rzecz = jedna stara do oddania. I zaczęłam stosować zasłyszany trik z wieszakami: Zawieszam ubrania w jedną stronę. Po założeniu – odwieszam w drugą. Po kilku miesiącach widać czarno na białym, czego naprawdę nie noszę. A co by zostało w Twojej szafie po takim teście z wieszakami?

Każda decyzja o oddaniu czegoś to krok w stronę większej lekkości.

👧👦 Jak uczę dzieci minimalizmu przy ADHD i za dużej ilości rzeczy

Minimalizm to nie tylko coś, co wprowadzam dla siebie – to coś, czego chcę uczyć moje dzieci od małego – przez dawanie przykładu i wspólne rozmowy. 

1. Dzielimy się z innymi – bo warto 

Mamy pudło, do którego razem z dziećmi wrzucamy rzeczy, z których wyrosły albo którymi już się nie bawią. Co jakiś czas przekazujemy je na cele charytatywne. Tłumaczę dzieciom, że to, co dla nas jest „stare”, może ucieszyć kogoś innego. I że warto dzielić się dobrem.

2. Sprzedajemy rzeczy (przy okazji uczymy się wartości pieniądza) 

Czasem wystawiamy na OLX rowerek, z którego wyrosły, albo zabawkę, która już się znudziła (robię to dla bardziej wartościowych rzeczy). Rozmawiamy wtedy o tym, że pieniądze z tej sprzedaży możemy przeznaczyć na coś, czego naprawdę potrzebujemy – np. większy rower, wyjście do sali zabaw (to dla nich taka lekcja przedsiębiorczości). 

3. Jak nie uczyć dzieci konsumpcjonizmu

Zamiast kupować ciągle nowe rzeczy, uczę dzieci, że możemy wrócić do czegoś, co już mamy (czasem dziecko musi od zabawki „odpocząć”, żeby się nią znów zainteresować) – czasem robimy wymianę zabawek między dziećmi (umówiłam się z sąsiadką, która ma dzieci w podobnym wieku). Zabawka nie musi być „nowa ze sklepu”, żeby była ciekawa. I dzieci uczą się ekologii.

4. Wspólne wybory = poczucie sprawczości 

Nie decyduję za dzieci, co oddajemy. OK, to zależy od zabawki – są takie, których pozbywam się po cichu 😊. Ale jeśli chcę, by same coś oddały, trochę je na to „naprowadzam”. Pytam: „Którymi zabawkami naprawdę się bawisz?”, „Które książki chcesz zostawić?”. Wspólne decydowanie pomaga dzieciom budować ich sprawczość, uważność i poczucie wpływu. 

5. Biblioteka zamiast pełnych półek

Zarejestrowałam dzieci w bibliotece, gdy były jeszcze malutkie – i to była jedna z najlepszych decyzji. Dzięki temu mamy dostęp do setek książek bez zagracania półek i bez wydawania pieniędzy, i łatwiej zobaczyć, co dzieci interesuje.

💛 Na zakończenie 

Minimalizm przy ADHD i dzieciach to sposób na odzyskanie oddechu w codziennym chaosie. Choć jeszcze mi daleko do bycia minimalistką. Ale zaczynałam od etapu: gdzie stanąć, żeby nic nie nadepnąć, jak otworzyć szafę, żeby nic nie spadło na głowę i gdzie jeszcze można coś upchnąć, bo na podłodze miejsca brak.

Widzę od dawna, że z każdym pudłem, które opuszcza nasz dom, robi się tu spokojniej. To wpływa mocno na wszystkie sfery naszego życia. W domu milej spędza się nam czas, którego mamy też po prostu więcej (bo jest go teraz dużo łatwiej sprzątać). 

Zacznij tam, gdzie jesteś – od jednego kosza, jednej decyzji, małymi krokami (u mnie to był pierwszy worek z ręcznikami, które leżały w szafie od ślubu). Czasem to właśnie one potrafią zmienić najwięcej.  

A Ty? Masz swoje triki na minimalizm przy ADHD i dzieciach? Daj znać w komentarzu – może dodam je do kolejnego wpisu!

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *